poniedziałek, 1 września 2014

Shirokami Tworzy. Kredkami.

Dziś chcę przedstawić Wam moje 2 ostatnio zrobione rysunki. Dopiero zaczynam rysować kredkami, więc cieniowanie włosów pozostawia wiele do życzenia.


Powyższe "coś" zostało zrobione właściwie w jeden wieczór. Mój pierwszy rysunek kredkami... jestem z niego nawet zadowolona ;)

I kolejny rysunek:

Tu już jakość włosów jest lepsza. Niestety, źle naszkicowałam i rysunek ten zajmuje zaledwie 3/4 kartki. Pozostałą część ucięłam ;-;

I niespodzianka- dzieło mojej mamy:


Jestem z niej dumna ._.

To tyle na dziś- a na koniec zdjęcie mojego autorstwa, przedstawiające, co robiłam podczas wakacji oprócz oglądania anime.


Sayonara!










piątek, 29 sierpnia 2014

Vocaloid- japoński syntezator śpiewu

Ohayo!

Dziś postanowiłam opisać Wam moją przygodę z Vocaloidami. Są to syntezatory śpiewu. Praktycznie można rzec, iż są to "śpiewające roboty".
Zaczęło się bodajże w 2009. Pewnego dnia przeglądając gry z ubierankami natrafiłam na ubierankę jakieś niebieskowłosej dziewczyny. Włączyłam i zaczęłam grać. Z opisu dowiedziałam się, że jest to Miku Hatsune. Zaczęłam szukać w internetach co to jest. Zafascynowałam się grą na 3 dni, potem zapomniałam.
Potem dokładnie 2 lipca 2011 roku natrafiłam się na pewną piosenkę, "Matryoshka".


Dziwił mnie głos dziewczyn, które to śpiewały. W nazwie widniało Miku Hatsune. Zaraz sobie przypomniałam, że to ta niebieskowłosa dziewczyna z gry. Dowiedziałam się, że jest to syntezator. Zaczęła się moja mania.







Z czasem zaczęłam słuchać coraz to dziwniejszej muzyki. A mianowicie "AVTechNO". Do dziś nie wiem, co to jest. Czy wykonawca, czy rodzaj muzyki... ważne, że były Vocaloidy.







W roku 2013 zaczęła się moja nowa mania- dubstep. Byłam nieszczęśliwie zakochana. Chłopak, którego kochałam, słuchał właśnie dubstepu. Z ciekawości zobaczyłam co to jest... i przepadłam.
Dusbtepu słucham do dziś. Podobnie jak innych rodzajów muzyki elektronicznej- trap, chillstep, drumstep, house.
Niedawno zainteresowałam się serią Kagerou Project. Są to piosenki, opowiadające o pewnej grupie nastolatków z różnymi umiejętnościami. Oczywiście, piosenki te są śpiewane przez... Vocaloidy! Znowu powróciły wspomnienia. Zaczęłam na nowo słuchać syntezatorów śpiewu.  Moimi ulubionymi Vocaloidami została Miku,:





SeeU,:







oraz IA:







Vocaloidy zapewne nigdy nie dościgną człowieka. Chociaż cały czas ich głos wzbogacany jest o nowe możliwości... Czasem brzmią zbyt robotycznie, lecz zdarzają się i prawdziwe cuda wśród piosenek. Myślę, że żeby znaleźć te najlepsze piosenki, nie wystarczy wpisać w wyszukiwarce YouTube i kliknąć pierwszą lepszą piosenkę.

To tyle na dziś.
Żegnam!
Shiro






sobota, 16 sierpnia 2014

Summer ♥

Dawno nic było żadnego postu. Powód? Wyjazdy ;-;
Byłam u daleeekiej rodziny, a także nad wspaniałym, polskim morzem. A teraz zostały jeszcze 2 tygodnie wakacji- dla mnie 14 dni siedzenia w domu. Ale cóż- taki tryb życia jak najbardziej mi odpowiada, jako iż mogę oglądać anime (≧ω≦). 


Choć muszę przyznać, że ostatnio nie mam zielonego pojęcia, co obejrzeć. Najprawdopodobniej obejrzę 2 sezon Kuroshitsuji. Tak, jeszcze nie oglądałam ;-;
Albo Code:Breaker i Tokyo Ghoul. 
No nic. Coś trzeba zrobić ._.
Pogoda u mnie dziś jakaś nieokreślona. Rano deszcz, w południe słońce, potem znowu deszcz, teraz zachmurzone niebo. I co tu robić...


Książki do szkoły kupione i muszę przyznać, że nie jestem zachwycona treścią podręcznika do biologi. Tak zwane "głupie rzeczy", domyślcie się już co to (●´∀`●).
Idę grać w moje wspaniałe simsy(gdzie wszystko jest możliwe) >.<




No to tyle na dziś, żegnam ♥!

~Shirokami




czwartek, 10 lipca 2014

Płacząca Krwią- rozdział 4

"Nie, to nie mogło się stać".
 A jednak Kyofu zdążyła jeszcze zobaczyć, jak krzycząca postać spada z klifu i uderza o wystający z wody kamień. Woda zabarwiła się szkarłatną krwią, a dziewczyna zniknęła pod wodą, na pamiątkę zostawiając jedynie ślad na kamieniu.
Kyofu Sparaliżował ją strach. Ukryła twarz w rękach i gorzko zapłakała. Znowu to się zdarzyło. Znowu męczył ją ten dziwny głos. Tym razem miało to o wiele gorsze skutki. Życie straciła Madelyn. Jej kuzynka.
A myślała, że już będzie dobrze. Że razem wrócą do rezydencji i że spędzą jeszcze parę dni ze sobą. To nie tak miało wyglądać.
- Nie, nie, nie!- krzyczała Kyofu, wciąż niedowierzając. Spojrzała na ręcę. Były czerwone od jakiejś substancji. To krew. Znowu zamiast łez z oczu wypłynęły krople krwi.
- Madelyn...- szepnęła cicho. Skuliła się na ziemi, nie zwarzając na to, że się ubrudzi. To już nie było ważne. Uderzała pięściami o ziemię wciąż wykrzykując tylko jedno imię: Madelyn. Imię jej kuzynki, która straciła życie przez nią.
- Jestem... morderczynią.- powiedziała, jakby próbowała jeszcze bardziej dobitnie uświadomić sobie, ze zabiła kuzynkę. - Ona nie żyje... NIE!
"Dlaczego... dlaczego to się stało?!"
Wstała z ziemi. Spojrzała jeszcze raz na miejsce, w którym spadła Madelyn. Obróciła się.
- Muszę uciekać- rzekła i ruszyła lasem tam, gdzie zostawiła konia. Nagle potknęła się o wystający konar i rozdarła sobie sukienkę. Jednak podniosła się i nie zważając na ból pobiegła dalej, co chwilę się przewracając. Słońce już zaszło, więc widoczność była ograniczona. Gdy dotarła do konia, była cała ubrudzona od błota, a jej ubranie w wielu miejscach potargane.
- Muszę uciekać- powiedziała ponownie. "Boję się. Boję się. Nie chce już tu być"- myślała-"Nie chce pamiętać". Wsiadła na konia z trudem, gdyż jej nogi były całe w zadrapaniach. I ruszyła.
Podobno ma jakąś rodzinę w Silverhills. Tam się uda. Nikomu nic nie powie i nie skażą ją na śmierć. Nikt się nie dowie, a ona zapomni o wszystkim. Tak, to najlepsze wyjście z sytuacji. Będzie żyć normalnie.
Zaraz ogarnęły ją wątpliwości. Tu, gdzie mieszka, czyli Heathervalley, ludzie żyją jakby zacofani. Silverhills jest futurystycznym miastem na miarę XXI wieku. Powodem różnic czasu, w jakim ludzie żyją w danym miejscu, są nieudane eksperymenty podróży w czasie. To nie jest ta Ziemia, na jakiej żyjemy. Tu w jednym miejscu ludzie są na poziomie średniowiecza, a gdzie indziej latają kosmicznymi statkai. Różnice są ogromne. Ludzkość nie potrafi zatrzeć granic pomiędzy zacofaniem a technologią. Właśnie taką granicę miała przejść Kyofu. Słyszała, że są tam takie cuda, że niewielu tam przybyłych potrafi odnaleźć się w mieście przyszłości. Ale jedynie tam mogła się udać. To jej jedyna szansa na dalsze, godne życie.
Kyofu zawsze była dobra z geografii. Teraz wiedza którą zdobyła na prywatnych lekcjach ma się przydać w praktyce. Jednak była na to gotowa i skierowała konia na północ.
Właśnie zaczął się dla niej nowy etap życia.

środa, 9 lipca 2014

Płacząca Krwią- Rozdział 3

"Nie mogę jej zawieść" - myślała Kyofu, wchodząc do stajni wraz z Madelyn - "Muszę jakoś przeciwstawić się tym wewnętrznym demonom". Na razie zachowywała spokój, lecz kto wie, co mogło się jeszcze zdarzyć? Bała się tego. Bała się, że może jakoś zaszkodzić swojej kuzynce, na dodatek całkiem nieświadomie. Osiodłała konia, spoglądając na Madelyn. Wyglądała na zaniepokojoną.
Kyofu westchnęła. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Dotąd mieszkała tylko z surową ciotką, która chyba nie przejmowała się psychiką siostrzenicy. A teraz przyjechała do niej kuzynka, której nie widziała od lat.
Wsiadła na swoją karą klacz. Spojrzała na Madelyn, która z trudem próbowała wspiąć się na koński grzbiet.
- Madelyn, już zapomniałaś jak się jeździ na koniu? -spytała Kyofu.
- N-nie, ale ten koń jakiś duży jest- stwierdziła Madelyn. W końcu wspięła się i usadowiła  w siodle. - Możemy ruszać. Hm... znasz jakieś ciekawe miejsca, gdzie można pojechać?
Kyofu zamyśliła się chwilę. Ciekawe miejsca.
- Tak, znam. Możemy jechać nad jezioro.- zaproponowała.
- Dobrze!
. . .
Kiedy dotarły nad jezioro, było ono skąpane w promykach zachodzącego słońca. Kyofu zdziwiła się, że już wieczór, ale najwidoczniej w towarzystwie Madelyn dobrze się czuła. Po 10 minutach jazdy rozgadały się i nie były już takie spięte. Odnowiły się dawne więzi między nimi. Raz nawet, zdarzyło się, że Kyofu się zaśmiała. To był szczery, głośny śmiech, jakiego nie doświadczyła przez parę lat. Madelyn przestała się bać swojej kuzynki.
Zsiadły z koni. Madelyn przez chwilę zachwiała się, ale w końcu odzyskała równowagę.
- Jechać tyle czasu na koniu... to dziwne uczucie- stwierdziła i uśmiechnęła się. Spojrzała na jezioro- Jak tu pięknie!
Rzeczywiście, teren był cudowny. Zbiornik otoczony był lasem drzew iglastych. W tle majaczyły niewyraźne góry. Samo jezioro miało krystalicznie czystą wodę. To jest powód, dla którego Kyofu często odwiedzała to miejsce. Lubiła tu przebywać w samotności i kąpać się w zimnej wodzie jeziora.
Teraz też zdjęła swoje czarne baleriny, ozdobione kokardą i białe pończochy. Spojrzała na Madelyn- zrobiła to samo. Położyły buty na dużym, przybrzeżnym kamieniu i weszły do wody.
Przyjemny chłód ogarnął stopy Kyofu. "To naprawdę koi"- pomyślała i uśmiechnęła się. Chyba to jest szczęście. Być tu ze swoją kuzynką i spacerować na brzegu jeziora.
- Dlaczego się uśmiechasz pod nosem?- spytała nieco zaskoczona Madelyn, widząc zagadkowy uśmiech u Kyofu.
- Och, nie ważne. Chyba czuję się szczęśliwa.
- To chyba dobrze?- spytała Madelyn również uśmiechając się.
- Madelyn... znam jeszcze jedno miejsce, gdzie mogłybyśmy pójść.- zaproponowała Kyofu.- Widzisz ten klif?
Wskazała ręką przed siebie. Drugi brzeg jeziora był wysokim i rozległym klifem, również zadrzewionym.
- Tak... tam chcesz iść? - spytała Madelyn.
- Tak, właśnie tam. Chodźmy, zanim zajdzie słońce!
Wyszły z wody i ubrały swoje buty. Kyofu spojrzała na stojące obok dwie klacze. Wyglądały na dosyć spokojne.
- Może zostawimy tu konie?- spytała Kyofu. - Potem po nie wrócimy...
- Dobrze- przytaknęła Madelyn.
Pobiegły przez las w stronę klifu. Przez całą drogę trzymały się za ręce. "Tak, jestem tego pewna. To jest właśnie szczęście"- pomyślała Kyofu.
- To tu- rzekła, gdy wybiegły z lasu. Rozciągał się przed nimi cudowny widok na całą okolicę. Madelyn puściła swoją kuzynkę i podeszła na sam szczyt klifu.
- Jak tu wysoko...- zauważyła ze zdumieniem.
- Pięknie, prawda?
Przez chwilę przyglądały się krajobrazowi z zachwytem. "Dobrze, że jednak Madelyn przyjechała"- pomyślała Kyofu. Spojrzała na nią. Madelyn zrobiła jeszcze jeden krok w stronę krawędzi skały.
- Madelyn, nie jesteś za blisko przepaści?- spytała Kyofu. Nagle poczuła pulsowanie w głowie. Wszystko, co widziała, nagle zrobiło się szare. "O nie..."- pomyślała. Znowu ten głos... ten syk...
"Otóż to, jest za blisko...".
- Kyofu?- spytała zdumiona Madelyn. - Wszystko w porządku?
"...Masz okazję..."
- Nie! Nie! Nie!- Kyofu zaczęła krzyczeć. Znowu to samo... znowu zaczęły męczyć ją dziwne głosy... do czego one ją namawiają?
- Kyofu, co się dzieje?!- spytała Madelyn, przerażona.
"... Zrób to... spraw, by jej tu nie było..."
- Nie zrobię tego!- krzyczała Kyofu. - Madelyn!
"Zrób to... zrób to..."- słyszała syk, coraz głośniejszy.
- Nie!
"... zrób to... zabij ją!"
Ruszyła do przodu, błyskawicznie pokonując dystans dzielący ją od Madelyn.
- Kyofu?- zdążyła jeszcze powiedzieć, zanim jej kuzynka zrzuciła ją z klifu.
"Doskonale. W końcu chyba imię 'Kyofu' znaczy strach, prawda?".

środa, 11 czerwca 2014

Płacząca Krwią- Rozdział 2

- Dlaczego ona mnie nie lubi?- rzekła zapłakana Madelyn do Alice. Nie rozumiała zachowania Kyofu i dziwiło ją to przywitanie. Zawsze tak wspaniale się dogadywały, to dlaczego teraz to się miało zmienić? 
Alice, jej matka, przez chwilę nie odpowiadała. Nie wiedziała, co powiedzieć swojej córce, aby jej nie wystraszyć.
- Ona nie jest sobą- rzekła- Dużo się zmieniło od czasu śmierci jej rodziców.
Madelyn spojrzała na nią.
- A-ale... ona najpierw była normalna, a chwilę później zachowywała się tak, jakby mnie nie poznawała... Nie rozumiem tego.
- Mówię Ci, ona nie jest sobą. Zawsze taka jest. 
- A więc... po co mnie tu ściągnęłaś?! 
- Myślałam... myślałam, że jeśli pobędziesz z nia trochę... to zmieni się, nie będzie taka. 
- Nie uda mi się odmienić jej w tak krótki czas.
Madelyn przyjechała tu na tydzień. Może nawet zostałaby na dłużej, lecz Kyofu wystraszyła ją. Coś z jej kuzynką było nie tak. Zawsze była miła, przyjacielska.... taka radosna, a teraz dość dziwnie się zachowała. Nie po to przyjeżdżała tu specjalnie z Ameryki, by teraz znosić to wszystko. 
Rodzice Madelyn rozwiedli się, gdy ona była mała. Zdecydowano, że będzie opiekował się nią ojciec. Do swej matki nie przyjeżdżała, ze względu na duże odległości, choć czasem pisały do siebie listy. Madelyn nigdy nie zdecydowała się przyjechać, aż do teraz. Niestety, czekała ją niemiła niespodzianka w postaci zachowania kuzynki.
- Wyjeżdżam jutro- rzekła stanowczo Madelyn.
- Proszę, zostań chociaż pare dni- prosiła Alice
- Naprawdę... naprawdę sądzisz, że to coś da?
- Tak, tak właśnie myślę. Cóż, idę. Mam parę spraw do zrobienia.
Z tymi słowami Alice wyszła z gościnnego pokoju, zostawiając Madelyn wraz z jej wszelkimi wątpiwościami co do dłuższego pozostania. 
"W sumie... w sumie to mogę zostać"- w myślach stwierdziła dziewczyna- "I tak nie mam nic roboty".
Podeszła do swojej torby i wyjęła z niej swoją ulubioną książkę- "Romeo i Julia". Czytała to już tysiące razy, jednak wciąż odkrywała ten dramat na nowo. Postanowiła jeszcze raz go przeczytać, mimo, iż w biblioteczce było mnóstwo innych książek. Jednakże nie otwarła książki, gdyż nagle otworzyły się drzwi. 
- Mamo, co ty jeszcze...- spytała, lecz przerwała, widząc Kyofu. - Och... nie wiedziałam, że to ty, przepraszam.
Kyofu podeszła do zdziwionej Madelyn. Uśmiechała się.
- Wiesz co... to ja przepraszam.- rzekła, nieco ze skruchą.
Madelyn spojrzała na nią ze zdumieniem. Co się działo z jej kuzynką?! 
- Nie powinnam tak do Ciebie się wyrażać... naprawdę przepraszam- dodała jeszcze Kyofu.
Jej kuzynka nie wiedziała co o tym myśleć. W sumie... w sumie to przeprosiła, więc jest OK.
- Kyofu...- zaczęła Madelyn.
- Tak?
- Czy... to znaczy... dlaczego taka byłaś?
Kyofu zamilczała, a uśmiech zniknął z jej twarzy. Westchnęła.
- Ja... wstyd mi to przyznać, ale czasem nie panuję nad sobą.- przyznała.
- Jak to?
- Czasem czuję się, jakby ktoś lub coś mną rządziło. To uczucie towarzyszy mi od czasu... wiesz, wypadku. Słyszę jakby t-taki głos. Zawsze podpowiada mi, bym była arogancka i egoistyczna, przynajmniej takie mam wrażenie.
Madelyn zdziwiła się. A może... może Kyofu była chora psychicznie? Zdarzają się i takie przypadki, więc to było całkiem możliwe.
- Mówiłaś o tym komuś?- spytała.
- Tak, mówiłam o tym Alice. Ale ona tylko powiedziała... żebym się tym nie przejmowała, żebym to ignorowała. Czasem to nie jest możliwe. 
I, jakby czytając z myślach Madelyn, dodała:
- Nie jestem chora psychicznie. Czuję, że z moją świadomością jest wszystko dobrze, ale ... nie umiem przeciwstawić się temu... głosowi. To jakby syk, no w sumie nie wiem, jak to powiedzieć. Nie przejmuj się tym. I... nie zwracaj na to uwagi, jeśli znowu opanuje mnie ten dziwny "demon".
Madelyn zamyśliła się. Naprawdę dziwiło ją wielce to wszystko.
- A może chcesz iść do jakiegoś... księdza, czy coś... ?- zaproponowała.
- Ja jestem niewierząca.- rzekła stanowczo Kyofu.- Mam pomysł. Może... pójdziemy na wycieczkę konną... tak, jak kiedyś?
Przez chwile Madelyn wahała się. A co, jeśli w czasie tej wycieczki, Kyofu znowu straciłaby panowanie? To nie byłoby przyjemne. Ale mogłaby odnowić więzie rodzinne.
- Dobrze, możemy jechać- zgodziła się Madelyn.
-Świetnie. Jedziemy za pół godziny.- stwierdziła Kyofu i wyszła z pokoju.
_________________________________________________

Pozdrawiam, 
Shiro.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Płacząca Krwią- Rozdział 1

-Lady Kyofu, kuzynka przyjechała- rzekła służąca, wchodząc do salonu w dawnej rezydencji rodu Ablaze. Wiedziała, że Kyofu nie będzie zachwycona tym faktem- od śmierci rodziców rzadko kogoś gościła, a jak już, to tylko z powinności. Nie była zbyt towarzyska jak na szesnastolatkę. Kuzynka Kyofu, Madelyn, mieszkała w Ameryce, dlatego obie nie miały okazji by się spotkać. Ale może optymizm Madelyn jakoś zmieni Kyofu?
Czarnowłosa dziewczyna siedząca przy kominku i czytająca wzdrygnęła się, gdy usłyszała "kuzynka". Nienawidziła nikogo, kto kojarzył jej się z rodziną- nie lubiała wspominać o rodzinnej tragedii i chciała jak najszybciej o tym zapomnieć. Sparaliżowała służącą zimnym spojrzeniem zza książki.
- Czy lady życzy sobie uczty powitalnej dla kuzynki?- spytała wystraszona służąca. Kyofu nie odpowiedziała. Spojrzała na swoją ciotkę Alice, dotąd piszącą coś przy biurku. Ona sprawowała opiekę nad szesnastolatką po śmierci jej rodziców.
-Sądze, że Kyofu powinna zorganizować ową ucztę- rzekła Alice.- Poproś kucharza o jakieś wykwitne dania.
Kyofu jednakże powróciła do czytania, nie zważając na to, co mówi jej ciotka, która spojrzała na nią ze złością.
- Ile to już lat minęło? - spytała Alice. Kyofu zerknęła na nią. Znowu ktoś wspomniał o tragedii.- Pięć, prawda? Normalny człowiek by się otrząsnął. A tymczasem, to ja nadal załatwiam za ciebie wszystkie sprawy.
Kyofu zaśmiała się swym dźwięcznym głosem.
-Ale oczywiście ty tylko się śmiejesz- oburzyła się Alice.
 Nagle drzwi do salonu otworzyły się z hukiem. Stała w nich uśmiechnięta dziewczyna. Miała wymyślnie spięte kokardą brązowe włosy i różową suknię z przesadą falbanek i kokardek. Przez chwile dziewczyna szukała Kyofu wzrokiem. W końcu ją dostrzegła i podbiegła ku niej.
- Kyofu!- krzyknęła - Tak się cieszę, że Cię widzę!
Czarnowłosa dziewczyna wstała z fotela. Nic nie wskazywało na to, iż cieszy się z przyjazdu kuzynki.
-Madelyn...- rzekła cicho.  Wróciły jej wszystkie wspomnienia. Jak razem uczyły się jeździć na koniu, jak podkradały ciasto z kuchni... wszystkie chwile spędzone z Madelyn nagle powróciły. Zaczęła się cieszyć z przyjazdu kuzynki. W końcu tak dawno się nie widziały.
Nagle jednak Kyofu usłyszała jakiś głos. Głos w jej głowie- jakby syk: "Czy ona czasem nie kojarzy Ci się z rodziną?"
Odsunęła się od Madelyn, kierowana jakiś dziwnym instynktem. Nie czuła się sobą. "Co się dzieje?"- pomyślała Kyofu.
Nie panując nad sobą, rzekła zimnym głosem:
- Nienawidzę Cię.
Madelyn zdziwiła się. 
- Co? Jak to nienawidzisz mnie?- spytała.
"Każ jej odejść" - znowu Kyofu usłyszała syk w swojej głowie.
- Odejdź- rzekła, słuchając się instynktownie dziwnego głosu. Sama nie wiedziała co mówi i była tym równie zdziwiona co Madelyn.
- Kyofu... co się dzieje?- spytała Madelyn, najwidoczniej przerażona dziwnym zachowaniem kuzynki.
- Po prostu odejdź.
- Jestem twoją kuzynką, Kyofu!
- Nie mam kuzynki. Odejdź.
Kyofu dostrzegła łzy w oczach Madelyn, która przerażona wybiegła z pokoju. "Dobrze"- odezwał się głos. "Nie dobrze"- pomyślała Kyofu i pobiegła za Madelyn.
CDN.
_______________________________________________________________________________

Pozdrawiam,
Shirokami.