poniedziałek, 9 czerwca 2014

Płacząca Krwią- Rozdział 1

-Lady Kyofu, kuzynka przyjechała- rzekła służąca, wchodząc do salonu w dawnej rezydencji rodu Ablaze. Wiedziała, że Kyofu nie będzie zachwycona tym faktem- od śmierci rodziców rzadko kogoś gościła, a jak już, to tylko z powinności. Nie była zbyt towarzyska jak na szesnastolatkę. Kuzynka Kyofu, Madelyn, mieszkała w Ameryce, dlatego obie nie miały okazji by się spotkać. Ale może optymizm Madelyn jakoś zmieni Kyofu?
Czarnowłosa dziewczyna siedząca przy kominku i czytająca wzdrygnęła się, gdy usłyszała "kuzynka". Nienawidziła nikogo, kto kojarzył jej się z rodziną- nie lubiała wspominać o rodzinnej tragedii i chciała jak najszybciej o tym zapomnieć. Sparaliżowała służącą zimnym spojrzeniem zza książki.
- Czy lady życzy sobie uczty powitalnej dla kuzynki?- spytała wystraszona służąca. Kyofu nie odpowiedziała. Spojrzała na swoją ciotkę Alice, dotąd piszącą coś przy biurku. Ona sprawowała opiekę nad szesnastolatką po śmierci jej rodziców.
-Sądze, że Kyofu powinna zorganizować ową ucztę- rzekła Alice.- Poproś kucharza o jakieś wykwitne dania.
Kyofu jednakże powróciła do czytania, nie zważając na to, co mówi jej ciotka, która spojrzała na nią ze złością.
- Ile to już lat minęło? - spytała Alice. Kyofu zerknęła na nią. Znowu ktoś wspomniał o tragedii.- Pięć, prawda? Normalny człowiek by się otrząsnął. A tymczasem, to ja nadal załatwiam za ciebie wszystkie sprawy.
Kyofu zaśmiała się swym dźwięcznym głosem.
-Ale oczywiście ty tylko się śmiejesz- oburzyła się Alice.
 Nagle drzwi do salonu otworzyły się z hukiem. Stała w nich uśmiechnięta dziewczyna. Miała wymyślnie spięte kokardą brązowe włosy i różową suknię z przesadą falbanek i kokardek. Przez chwile dziewczyna szukała Kyofu wzrokiem. W końcu ją dostrzegła i podbiegła ku niej.
- Kyofu!- krzyknęła - Tak się cieszę, że Cię widzę!
Czarnowłosa dziewczyna wstała z fotela. Nic nie wskazywało na to, iż cieszy się z przyjazdu kuzynki.
-Madelyn...- rzekła cicho.  Wróciły jej wszystkie wspomnienia. Jak razem uczyły się jeździć na koniu, jak podkradały ciasto z kuchni... wszystkie chwile spędzone z Madelyn nagle powróciły. Zaczęła się cieszyć z przyjazdu kuzynki. W końcu tak dawno się nie widziały.
Nagle jednak Kyofu usłyszała jakiś głos. Głos w jej głowie- jakby syk: "Czy ona czasem nie kojarzy Ci się z rodziną?"
Odsunęła się od Madelyn, kierowana jakiś dziwnym instynktem. Nie czuła się sobą. "Co się dzieje?"- pomyślała Kyofu.
Nie panując nad sobą, rzekła zimnym głosem:
- Nienawidzę Cię.
Madelyn zdziwiła się. 
- Co? Jak to nienawidzisz mnie?- spytała.
"Każ jej odejść" - znowu Kyofu usłyszała syk w swojej głowie.
- Odejdź- rzekła, słuchając się instynktownie dziwnego głosu. Sama nie wiedziała co mówi i była tym równie zdziwiona co Madelyn.
- Kyofu... co się dzieje?- spytała Madelyn, najwidoczniej przerażona dziwnym zachowaniem kuzynki.
- Po prostu odejdź.
- Jestem twoją kuzynką, Kyofu!
- Nie mam kuzynki. Odejdź.
Kyofu dostrzegła łzy w oczach Madelyn, która przerażona wybiegła z pokoju. "Dobrze"- odezwał się głos. "Nie dobrze"- pomyślała Kyofu i pobiegła za Madelyn.
CDN.
_______________________________________________________________________________

Pozdrawiam,
Shirokami.