piątek, 30 maja 2014

Prolog "Płacząca Krwią"


To miały być zwyczajne odwiedziny u znajomych. Był to początek zimy. Śnieg delikatnie pruszył na drogą biegnącą wzdłuż łąk. Ciszę przerwał stukot kół u wozu, zaprzężonego w karą klacz. Na nim siedziała dziesięcioletnia czarnowłosa dziewczyna z pięknym, lecz zimnym spojrzeniem. Wraz z nią jej rodzice- Anna i James. Dziewczynka wydawała się przynudzona monotonnym krajobrazem.
- Mamo?- spytała znużona.
- Tak, córciu?- odpowiedziała jej matka, jak zawsze czułym głosem.
- Kiedy dojedziemy? Robi się już ciemno, a mi się chce spać.
- Już niedługo, poczekaj, Kyofu.
Przez chwilę dziewczynka nazwana Kyofu milczała, lecz wkrótce znowu zaczęła rozmowę.
- Mamo?- zapytała po raz kolejny- Ja nie chce jechać do państwa Riddle'ów. Oni nie maja zabawek.
- Wiem, ale Angela Riddle i jej mąż to są moi przyjaciele- wytłumaczyła troskliwie matka dziewczynki. - Czasem trzeba ich odwdziedzić. Kyofu westchnęła.
W końcu dotarli pod stare domostwo. "Robi wrażenie"- stwierdziła w myślach Kyofu, schodząc z wozu z pomocą jej ojca. Stanęła w śniegu. Biały puch nasypał się do jej czarnych bucików, sięgających zaledwie do kostek. Zatrzęsła się. "Świetną porę sobie wybrali na odwiedziny".
Przeszli przez wielką, pięknie zdobioną bramę, a później podążali wzdłuż wcześniej odśnieżonej drogi wśród wielkich, nagich drzew. Anna zapukała. I wtedy właśnie rozpoczęły się kolejne nudne odwiedziny u znajomych. 
. . .
Była już noc. Rodzina Ablaze'ów postanowiła zostać na noc u państwa Riddle'ów. Właściwie, to Angela Riddle namówiła ich do tego, pod pretekstem iż w nocy niebezpiecznie jest wracać do domu. Kyofu niechętnie, choć zgodziła się na to. Nie miała zamiaru spędzić nocy na trzęsącym się wozie. Przynajmniej tu będzie jej ciepło i komfortowo.
Leżała na łóżku w pokoju gościnnym.Nie mogła zasnąć już od 2 godzin. Za oknem podziwiała księżyc otoczony chmurami. Na dworze szalała wichura, a Kyofu miała wrażenie, że drzewa w każdej chwili mogą się wygiąć i przewrócić na stare domostwo. Wszędzie panowała cisza. Ustał wiatr. Dziewczynka na chwilę zaniepokoiła się. 
W pewnej chwili dziesięciolatka usłyszała kroki za oknem. Zdziwiła się, lecz zaraz pomyślała: "Może któreś z państwa Riddle'ów zechciało się przejść w taką piękną pogodę?". Cicho się zaśmiała. Jednakże kroki stawały się coraz głośniejsze. Kyofu, zainteresowana odgłosami wstała z łóżka i podeszła na palcach do okna. Odsłoniła  ciężką firanę i dyskretnie wyjrzała przez okno. Nikogo nie zauważyła, więc uznała, że ów spacerowicz musiał stać tuż pod oknem. Nie ryzykując dalej, Kyofu odeszła od okna. Ten ktoś mógł ją zauważyć.
Kroki ucichły. Teraz ponownie słychać było tylko zderzanie się ze sobą gałęzi drzew. Przez chwilę słychać było jakieś trzaski. Nagle Kyofu poczuła dym. "Coś się pali?"- pomyślała. Zapach nasilał się i dziewczyna dostrzegła pierwsze płomienie. Błyskawicznie zajęły wschodnią część rezydencji. Zrobiło się duszno i Kyofu zaczęła się krztusić.  Próbowała wołać o pomoc, ale z gardła wydobywał jej się tylko niezrozumiały bełkot zmieszany z kaszlem. Dusiła się. Zwróciła się w stronę drzwi. Chciała do nich podbiec, lecz drogę do wyjścia odcięły jej płomienie.
Została jedyna droga ucieczki. Kyofu podbiegła do okna i desperacko próbowała go otworzyć. Zawiasy jednak odmawiały posłuszeństwa. "Dlaczego akurat teraz?"- pomyślała. Czuła się coraz gorzej. Za oknem zobaczyła swoją matkę stojącą na uboczu oraz pana i pani Riddle. Nie zauważyła natomiast swojego ojca. Czyżby coś mu się stało?
Nagle drzwi otworzyły się i stanął w nich James.
- Tato!- próbowała wołać. On zauważył ją i wkroczył w płomienie. 
- Kyofu!- krzyknął i wziął ją za rękę. Szybko wyprowadził ją z pokoju i sprowadził  zaskoczoną dziewczynkę po schodach na parter. Dotarli do drzwi i ojciec Kyofu otworzył je z hukiem.
- Kyofu, idź!- nakazał. Ona jednak nie chciała go opuszczać.
- A ty?!
- Muszę wrócić po pewne rzeczy. Idź!
Tym razem Kyfou posłuchała się. Drzwi zamknęły się. Ale ona była już bezpieczna. Nie groził jej już ogień. Ale co z jej ojcem? Czy wróci? Nagle usłyszała krzyk. To był krzyk jej matki. Obróciła się w stronę dochodzącego dźwięku. 
Zauważyła swoją matkę leżącą na śniegu, który powoli zabarwiał się szkarłatem krwi. Z miejsca, gdzie miała serce wystawała czarna strzała. Kyofu podbiegła i z niedowierzaniem spojrzała na swą matkę.
- Mamo!- krzyknęła zrozpaczona. Nagle ktoś zasłonił jej oczy. To Angela Riddle ochroniła ją przed widokiem matki w kałuży krwi.
- Kyofu, nie patrz!- krzyknęła Angela. Jednakże nie mogła już nic zrobić- Kyofu wyrwała się i teraz przyglądała się z rozpaczą martwej kobiecie na śniegu. 
- Mamo...- szepnęła jeszcze cicho. Poczuła, że łzy napływają jej do oczu. Po chwili strużka łez popłynęła jej po twarzy. Otarła je ręką. Ze zdumieniem zauważyła... że rękaw jej piżamy zabarwiony jest czerwienią. "To krew?!"- pomyślała dziewczynka. Jeszcze raz przetarła oczy. 
Ojciec Kyofu nie wracał. Matka leży na śniegu ze strzałą w sercu. Co tu się dzieje? Dlaczego teraz? O co w tym wszyskim chodzi?
Kyofun nie mogła tego pojąć. Nogi pod nią ugięły się. Było zimno, lecz to ją nie obchodziło. Przykucnęła. Jej matka miała taki spokojny wyraz twarzy...
Znowu poczuła napływ łez. Krew z jej oczu zaczęła kapać na śnieg. Czuła, że coś w jej życiu właśnie się skończyło. Jednocześnie, zaczyna się nowy, najboleśniejszy etap w jej życiu. Poczuła, że traci panowanie nad sobą. Zamknęła oczy. Nagle ujrzała czarnego węża. Podążał ku niej. Straciła przytomność.

__________________________________________________________________________

I to był prolog mojego opowiadania. Dziękuję za przeczytanie :). Rozdział 1 postaram się dodać mniej więcej za tydzień.

Pozdrawiam,
Shiro.

Zapowiedź "Płacząca Krwią"

W świecie zniszczonym przez wojny, bomby atomowe i eksperymenty z czasoprzestrzenią, w wielkim i futurystycznym mieście Silverhills istnieje grupa osób o niezwykłych umiejętnościach- Skrytoocy. Niedawno dołączyła do nich Kyofu- osiemnastoletnia, osierocona dziewczyna z przestarzałej miejscowości Heathervalley, potrafiąca wywoływać ogień.
Gdy dołącza do grupy, zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Śni jej się jakiś chłopak, otoczony wężem i zarzucający jej śmierć rodziców i jej chłopaka, Kevina. Poza tym- w szybkim tempie 
wzrasta aktywność sejsmiczna na świecie. 
Czy dołączenie do grupy Skrytookich przyniesie Kyofu same kłopoty? Czy to wszystko ma związek z jej dziwnym snem? Czy coś jeszcze zdarzy się osieroconej dziewczynie?

_________________________________________________________________________________

Jest to zapowiedź opowiadania, którego aktualnie piszę : "Płacząca Krwią". Aktualnie piszę ją w notesie i ma ponad 60 stron. Prawdopodobnie w ten weekend dodam prolog- w końcu przeredagowanie i "przekopiowanie" go do WorldPad'a też zajmuje trochę czasu. Inspiruję się mangą "Kagerou Days" i anime "Mekakucity Actors"- w moim opowiadaniu występują tacy sami bohaterowie, lecz mimo wszystko myślę, że może być ciekawie :)


Pozdrawiam,
Niezrozumiana przez Nikogo, czyli Shirokami

środa, 14 maja 2014

Dziewczyna o zmiennym charakterze.

 Próbująca być silna, waleczna wedle swojego imienia, lecz w głębi serca wrażliwa i nie potrafiąca poradzić sobie z wewnętrznymi demonami. Czasami zamyka się w swoim świecie- wtedy zakłada słuchawki na uszy i znika, cicho płacząc. 

Ma swoją dobrą stronę- kocha pisać opowiadania, na które przelewa wszystkie swe uczucia, wszystko co, czego nie potrafi wyrazić słowami.
Kiedyś była wielką fanką vocaloid'ów- lecz dziś to zmieniło się, gdyż znalazła wreszcie muzykę, w której się zakochała- dubstep. Później również house, electro, trap i drumstep.
Ogląda anime, oraz czyta mangę, którą ściąga na swój będący w stanie rozpadu telefon LaFleur.
Przybrała nazwę Shirokami- Biały Wilk. Dlaczego? Tego ona sama nie wie, lecz pod tą nazwą będzie się podpisywała.

Pisanie w trzeciej osobie- me gusta! To takie... tajemnicze i w ogóle... fajne. Nie przynudzam- zapraszam do czytania moich opowiadań, wszelkich recenzji anime i mang oraz oglądania zrobionych przeze mnie zdjęć xD (nie przestraszcie się, jeśli zbyt często będę używała wyrażenia "xD", wszystko ze mną OK).

Pozdrawiam,
Shirokami, w skrócie po prostu Shiro.